Silne burze, które przeszły przez aglomerację chicagowską w środę wieczorem, pozostawiły po sobie liczne zniszczenia, szczególnie na północno-zachodnich przedmieściach. Powalone drzewa uszkodziły samochody, zerwały linie energetyczne i zablokowały drogi.
Jednym z najbardziej dotkniętych miejsc było East Dundee, gdzie około godziny 18:30 obowiązywało ostrzeżenie przed tornadem. Mieszkańcy relacjonowali jednak, że bardziej przypominało to wyjątkowo silną wichurę niż klasyczne tornado. Niezależnie od charakteru zjawiska, wiatr był na tyle silny, że przewracał duże drzewa i uszkadzał infrastrukturę energetyczną. Pas zniszczeń ciągnął się przez północno-zachodnie przedmieścia, od Algonquin po Streamwood. W Streamwood powalone drzewa spadły na zaparkowane pojazdy, powodując znaczne szkody materialne. W Algonquin jeden z mieszkańców nagrał formację przypominającą wir powietrzny. Kolejny raz ucierpiało również Bartlett, które zaledwie kilkanaście dni wcześniej zmagało się ze skutkami tornada. Szkody odnotowano także w południowej części Chicago, w dzielnicy Beverly. Przed nadejściem burz Centrum Prognoz Burzowych wydało dla Chicago, większości przedmieść oraz północno-zachodniej Indiany ostrzeżenie drugiego stopnia w pięciostopniowej skali zagrożeń. Meteorolodzy ostrzegali przed silnym wiatrem, intensywnymi opadami i możliwością wystąpienia niebezpiecznych zjawisk atmosferycznych. Burze wpłynęły również na ruch lotniczy. Federalna Administracja Lotnictwa Cywilnego wprowadziła na lotnisku Chicago O’Hare czasowy zakaz startów. Wieczorem opóźnienia lotów sięgały niemal trzech godzin, a utrudnienia miały utrzymywać się do późnych godzin nocnych.





