Mieszkanka Chicago, postrzelona przez federalnych agentów imigracyjnych w dzielnicy Brighton Park zeznawała we wtorek przed komisją Kongresu USA. Marimar Martinez opowiedziała przed komisją badającą zarzuty nadmiernego użycia siły przez agentów służb imigracyjnych o dniu, w którym została pięć razy postrzelona.
Martinez powiedziała kongresmenom, że używała klaksonu, aby ostrzec sąsiadów przed akcją służb imigracyjnych w Brighton Park w październiku 2025 roku, kiedy samochód prowadzony przez funkcjonariuszy federalnych zajechał jej drogę. Podkreśliła, że bała się o swoje życie i próbowała uciec, a wtedy agenci otworzyli ogień. „Kiedy przejeżdżałam obok agentów straży granicznej, usłyszałam, jak rozbija się tylna szyba w moim samochodzie, a potem poczułam, jak kule przeszywają moje ciało” – mówiła Martinez. „Próbowałam dojechać w bezpieczne miejsce, ale zaczęło mi się kręcić w głowie. Spojrzałam w dół i zobaczyłam krew tryskającą z moich ramion i nóg, i zdałam sobie sprawę, że zostałam postrzelona” – kontynuowała. Departament bezpieczeństwa krajowego (DHS) stwierdził, że to Martinez spowodowała wypadek i że agenci działali w obawie o własne bezpieczeństwo, otwierając ogień. Sędzia federalny oddalił jednak zarzuty przeciwko Martinez, podważając wiarygodność zeznań funkcjonariuszy. Martinez opowiedziała o tym, jak została określona przez urzędników DHS jako krajowa terrorystka. „Nigdy wcześniej nie dostałam nawet mandatu za parkowanie, a teraz znalazłam się w federalnym areszcie tylko dlatego, że byłam ofiarą drobnego wypadku drogowego” – powiedziała. „To było surrealistyczne” – dodała.





