Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz powiedział, że niektóre środowiska na Ukrainie próbują burzyć dobre decyzje, wypracowane dotychczas w relacjach z tym krajem w sprawie zbrodni wołyńskiej.
Odniósł się w ten sposób do wczorajszej wypowiedzi szefa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Antona Drobowycza, iż Kijów nie pozwoli na ekshumacje zabitych podczas rzezi wołyńskiej, ponieważ Polska rzekomo nie odnowiła zdewastowanego pomnika ku czci żołnierzy UPA na Podkarpaciu. Marcin Przydacz podkreślił, że strona polska bierze „za dobrą monetę” wcześniejsze deklaracje prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i szefa parlamentu ukraińskiego Rusłana Stefanczuka w sprawie ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej spoczywających zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. „Znam pana Antona Drobowycza, rozmawiałem z nim wielokrotnie, wiem, jakie środowisko wokół niego zgromadziło się. Mam wrażenie, że to na pewno nie są osoby, które spoglądają na relacje polsko-ukraińskie w całościowym tego słowa znaczeniu. W dzisiejszym kontekście, w którym Ukraina jest w stanie wojny, w którym Ukraina tak dużo otrzymała wsparcia od Polski, wychodzi jeden czy drugi historyk podbudowany historycznie i zaczyna stawiać jakieś tam swoje warunki. Na pewno to nie jest konstruktywne” – podkreślił Przydacz. Pod koniec maja Rusłan Stefanczuk w polskim Sejmie wyraził współczucie dla rodzin ofiar zbrodni wołyńskiej. Mówił o potrzebie prawdy historycznej i zapewnił o współpracy z Polską w sprawie ekshumacji ofiar spoczywających zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie.





