Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że zamieszki we Francji to efekt niekontrolowanej polityki migracyjnej. Szef rządu powiedział, że na ostatnim szczycie Unii Europejskiej nasz kraj zdecydowanie sprzeciwił się planom przymusowej relokacji migrantów w Polsce.
Zdaniem Mateusza Morawieckiego przybycie do naszego państwa dużej liczby migrantów z Afryki wiązałoby się ze spadkiem bezpieczeństwa. „Dziś jak na dłoni widzimy dwa obrazy: spokojne ulice polskich miast, miasteczek i wsi, gdzie Polacy nie boją się wychodzić po zmroku – do sklepu, do kina, do teatru, do znajomych, do lekarza czy po prostu na space. Widzimy jednocześnie przerażone głosy i opinie mieszkańców paryskich przedmieść, Lille, Marsylii, a także Sztokholmu czy Malmö” – dodał premier. Po czwartej nocy zamieszek we Francji zatrzymano ponad tysiąc trzysta osób. Według danych resortu spraw wewnętrznych kilkudziesięciu policjantów i żandarmów zostało rannych, podpalono około 1350 pojazdów, uszkodzono lub podpalono 234 budynki. Trwające od środowej nocy rozruchy wywołało zastrzeleniem przez policjanta w Nanterre pod Paryżem 17-letniego Nahela podczas kontroli drogowej. Dziś odbywają się uroczystości pogrzebowe.





