Na wielu amerykańskich lotniskach, w tym na O’Hare w Chicago może dojść do poważnych zmian, skutkujących odwołaniami lotów lub zmianami tras. Dojdzie do nich, jeżeli departament bezpieczeństwa krajowego (DHS) zrealizuje niedawną groźbę wymierzoną w tzw. miasta-sanktuaria.
Jak donosi „Crain’s Chicago Business”, powołując się na informacje z niedawnego spotkania, DHS powtórzył groźbę ograniczenia obsady personelu odpowiedzialnego za odprawę celną na lotniskach zlokalizowanych w miastach-sanktuariach, czyli przyjaznych nieudokumentowanym imigrantom. Groźba ta ma wywrzeć dodatkową presję na lokalnych przywódcach, aby skłonić ich do dostosowania się do polityki imigracyjnej prezydenta Donalda Trumpa. Zarówno Illinois, jak i Chicago przyjęły politykę tzw. sanktuarium, w ramach której ograniczona jest możliwość współpracy lokalnych organów ścigania z federalnymi służbami imigracyjnymi. Wycofanie personelu Służby Celnej i Ochrony Granic mogłoby zmusić linie lotnicze do odwołania lub zmiany tras niektórych lotów, co potencjalnie wpłynęłoby na funkcjonowanie portów lotniczych nie tylko w miastach bezpośrednio objętych tym działaniem. Na razie administracja prezydenta Trumpa nie podjęła konkretnych kroków w tym kierunku, tylko ponowiła ostrzeżenie.





