Nie wszyscy demokratyczni politycy z Illinois pojawią się na orędziu prezydenta Donalda Trumpa

24 lutego 2026

Co najmniej kilku demokratycznych ustawodawców z Illinois zamierza zbojkotować wtorkowe orędzie prezydenta Donalda Trumpa o stanie państwa. Kongresmenka Jan Schakowsky (fot.) powiedziała, że jej biuro – jak to określiła – zostało zalane telefonami z prośbą, aby nie pojawiała się na tym przemówieniu w Kongresie.

„Nie mogę z czystym sumieniem siedzieć we wtorek wieczorem w Izbie Reprezentantów i udawać, że wszystko jest w porządku, podczas gdy rodziny w moim okręgu żyją w ciągłym strachu przed tą administracją i codziennie walczą o to, aby mieć co jeść i gdzie mieszkać” – powiedziała Schakowsky. „Rodziny są przerażone okrutnymi i agresywnymi taktykami amerykańskich służb imigracyjnych i celnych. Seniorzy boją się o swoje ubezpieczenie społeczne i Medicare. Rodzice martwią się o przyszłość swoich dzieci. Ludzie pracy są wyzyskiwani, podczas gdy miliarderzy gromadzą coraz większe bogactwa. To nie jest normalne i nie można tego ignorować” – dodała. Kongresman Sean Casten również nie weźmie udziału w przemówieniu prezydenta i zamiast tego planuje obejrzeć orędzie o stanie państwa w innym miejscu. „Mój szacunek dla urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych nie pozwala mi tolerować braku szacunku, jaki Donald Trump okazuje temu urzędowi każdego dnia” – czytamy w oświadczeniu Demokraty. „W związku z tym, chociaż obejrzę orędzie o stanie państwa w innym miejscu, nie wezmę w nim udziału osobiście, ponieważ nie interesuje mnie bycie wykorzystywanym jako rekwizyt w teatralnych przedstawieniach obecnego prezydenta” – dodał Casten. Kongresmenka Delia Ramirez powiedziała, że dołączy do 11 innych Demokratów z Izby Reprezentantów i Senatu, którzy wezmą udział w „People’s State of the Union”, wiecu zaplanowanym w National Mall. Na przemówienie nie wybiera się też kongresmen Mike Quigley. Z kolei lider demokratycznej mniejszości w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries wezwał swoich kolegów partyjnych, aby podczas przemówienia prezydenta zachowali „cichy sprzeciw”, albo w ogóle nie pojawiali się na sali.

PARTNERZY