Zmarł amerykański działacz na rzecz praw obywatelskich i dwukrotny kandydat na prezydenta USA, Jesse Jackson. Miał 84 lata. O śmierci poinformowała jego rodzina, podkreślając, że odszedł spokojnie, otoczony bliskimi w domu w Chicago.
Jesse Jackson był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci amerykańskiego ruchu praw obywatelskich. W latach 60. współpracował z Martinem Lutherem Kingirm i był obecny w Memphis w 1968 roku, gdy King został zamordowany. Wcześniej uczestniczył w marszach i akcjach protestacyjnych. Kierował chicagowskim oddziałem organizacji Southern Christian Leadership Conference i programem Operation Breadbasket, wspierającym rozwój ekonomiczny czarnoskórych społeczności. Dwukrotnie ubiegał się o nominację Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich – w 1984 i 1988 roku. Jego kampanie budziły kontrowersje, między innymi po antysemickiej wypowiedzi, za którą później publicznie przeprosił. Jesse Jackson angażował się także w mediacje międzynarodowe. Negocjował uwolnienie amerykańskich żołnierzy w Jugosławii w 1999 roku oraz obywateli USA przetrzymywanych na Kubie, w Syrii i Iraku. W 2000 roku prezydent Bill Clinton odznaczył go Prezydenckim Medalem Wolności – najwyższym cywilnym odznaczeniem w Stanach Zjednoczonych. Od lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W 2017 roku poinformował o chorobie Parkinsona, a później zdiagnozowano u niego postępujące porażenie nadjądrowe – rzadkie schorzenie neurodegeneracyjne. Rodzina w oświadczeniu napisała, że był „przywódcą-sługą” nie tylko dla najbliższych, ale także dla „uciśnionych, pozbawionych głosu i zapomnianych na całym świecie”. Jesse Jackson pozostawił żonę Jacqueline, z którą był związany ponad 60 lat, oraz sześcioro dzieci.
.





