Patryk Jaki nazywa „bandytami” kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości

20 lipca 2024

Politycy Zjednoczonej Prawicy, którzy przyszli przed siedzibę Ministerstwa Sprawiedliwości, mówili, że nie chcą „zgodzić na to, aby polska demokracja umierała w ciszy”.

Eurodeputowany Suwerennej Polski Patryk Jaki nazywał „bandytami” premiera, kierownictwo resortu oraz prokuratorów badających nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. „Ci bandyci, którzy tutaj siedzą, na cały świat robili awanturę, że politycy nie mogą naciskać na sędziów” – mówił Jaki. „A wczoraj się okazuje, że Adam Bodnar odwołał jednego z sędziów dlatego, że nie zgadzał się z jego decyzją. Wyobrażacie sobie państwo, co by było, gdyby za naszych czasów ktoś coś takiego napisał? Ja bym miał tutaj Verę Jourovą i Ursulę von der Leyen, dzisiaj by stały na konferencji, a tak nic” – mówił eurodeputowany. Patryk Jaki, Jacek Ozdoba i Paweł Szrot podkreślili, że byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego chroni immunitet, a Rada Europy może odrzucić wniosek o jego uchylenie, bo posła ściga – ich zdaniem – nielegalnie powołany prokurator krajowy. Wskazywali, że byłe urzędniczki ministerstwa sprawiedliwości oraz ksiądz Michał O. są torturowani w areszcie. Patryk Jaki mówił, że chodzi między innymi o stosowanie izolacji dłużej niż miesiąc oraz znęcanie psychiczne. „Jeżeli ksiądz prosił, że nie chce być wystawiany publicznie w kajdankach, ma takie prawo, jest osobą niewinną w imię polskiego prawa, a oni go wystawili na stacji benzynowej, żeby inni robili mu zdjęcia, jak jest zatrzymany w kajdankach. Czy to nie jest znęcanie psychiczne? Czy to jest normalne w państwie demokratycznym?” – pytał Patruk Jaki. „Osoba z punktu widzenia prawa niewinna, a gwałciciela puścili. Gwałciciel nie jest problemem, a ksiądz jest problemem, wobec którego trzeba się tak zachować. Czy ludzie, którzy to robią, myślą, że Tusk będzie rządził wiecznie? Jeżeli to nie są tortury, to co nimi jest?” – mówił eurodeputowany. Ksiądz Michał O. wraz z dwoma byłymi urzędniczkami ministerstwa sprawiedliwości trafili do tymczasowego aresztu pod koniec marca. Prokuratura krajowa chciała zastosować ten środek zapobiegawczy również wobec byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, na co nie zgodził się Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. Śledczy mają czas do wtorku, aby złożyć do Sądu Okręgowego w Warszawie zażalenie na postanowienie sądu niższej instancji.

PARTNERZY