Donald Trump przemawiał do tłumu na nabożeństwie żałobnym ku czci Charliego Kirka, konserwatywnego aktywisty, który został śmiertelnie postrzelony na uniwersytecie w Utah na początku tego miesiąca. Prezydent USA określił zamach jako atak na wszelkie konserwatywne ideały.
Ceremonia zgromadziła prawie sto tysięcy ludzi. Religia i polityka były centralnym punktem wydarzenia, a mówcy na czele z najważniejszymi politykami w kraju opisywali Charliego Kirka zarówno jako chrześcijańskiego ewangelistę, jak i męczennika. Wydarzenie obfitowało również w potępienia przeciwników politycznych, a także wezwania do odnowy i walki duchowej. Donald Trump wygłosił długie przemówienie, w którym nazwał zmarłego „męczennikiem za amerykańską wolność”. „Charlie nie nienawidził swoich przeciwników. Chciał dla nich jak najlepiej. Właśnie w tym punkcie nie zgadzałem się z nim. Ja nienawidzę mojego przeciwnika i nie chcę dla niego jak najlepiej” – mówił ze sceny prezydent. Z kolei przemawiająca wdowa po zamordowanym Erika Kirk podkreśliła, że wybacza zabójcy męża, bo tak uczyniłyby Charlie, dodając, że odpowiedzią na nienawiść nie jest nienawiść.





