Politycy w Kongresie krytykują plan prezydenta USA przejęcia Grenlandii

7 stycznia 2026

Deklaracja prezydenta Donalda Trumpa, by Stany Zjednoczone przejęły kontrolę nad Grenlandią ze względów bezpieczeństwa narodowego, wywołuje kontrowersje w Stanach Zjednoczonych. Wielu polityków amerykańskich – także republikanów – ostrzega, że takie groźby wobec sojusznika są niebezpieczne.

Donald Trump i członkowie jego administracji od kilku dni mówią o konieczności przejęcia Grenlandii. Prezydent kpił ze zdolności obronnych Danii a jego doradca Steven Miller powiedział, że gdyby USA zajęły Grenlandię to europejscy sojusznicy nie mogliby nic zrobić. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt w przekazanym przez Polskiemu Radiu oświadczeniu nie wykluczyła użycia siły do przejęcia Grenlandii. Na Kapitolu te deklaracje spotkały się z niedowierzaniem i rosnącym zaniepokojeniem – również wśród części republikanów. Współprzewodniczący ponadpartyjnej grupy „Przyjaciele Danii” w Kongresie – republikanin Blake Moore i demokrata Steny Hoyer – ostrzegli, że straszenie aneksją jest „niepotrzebne i niebezpieczne”. Podkreślili, że Dania jest sojusznikiem w NATO, a atak na Grenlandię byłby w praktyce atakiem na Sojusz. Krytycznie wypowiedział się także kongresmen Don Bacon – republikanin z Nebraski – który wezwał, by przestać obrażać sojuszników i zakończyć „głupie” hasła o potrzebie posiadania Grenlandii. Senator Thom Tillis z Karoliny Północnej stwierdził, że aneksja w praktyce oznaczałaby inwazję albo kapitulację Danii, dlatego – jak mówi – taki scenariusz „nigdy nie nastąpi”. Z kolei senator Rand Paul przyznał, że nie wie, ile w słowach Trumpa jest przechwałek i politycznego teatru, ale jasno zaznaczył, że nie poparłby militarnego zajęcia Grenlandii. Sekretarz stanu Marco Rubio powiedział członkom Kongresu, że Donald Trump wolałby kupić Grenlandię niż dokonywać inwazji.

PARTNERZY