Donald Trump wstrzymał na pięć dni planowany atak na irańskie elektrownie i inną infrastrukturę energetyczną. Prezydent USA twierdzi, że w rozmowach z Teheranem pojawiły się ważne punkty porozumienia.
Iran zaprzecza jednak, aby prowadził rozmowy z Waszyngtonem. Na razie nic nie wskazuje na szybki koniec wojny. Izrael zapowiada, że będzie kontynuował uderzenia w Iranie i Libanie, choć według agencji Reutersa może pójść śladem Waszyngtonu i ograniczyć ataki na obiekty energetyczne. Irański parlament i Gwardia Rewolucyjna twierdzą, że amerykańskie zapowiedzi rozmów to psychologiczna operacja. To wygląda więc bardziej na pauzę niż na przełom. Trump daje dyplomacji pięć dni, ale zastrzega, że wszystko zależy od postępu rozmów. Jeśli go nie będzie, groźba uderzenia na infrastrukturę wróci. Stawką jest nie tylko sam front, ale też Cieśnina Ormuz i ceny ropy na świecie. Wojna rozpoczęta 28 lutego po ataku USA i Izraela pochłonęła ponad dwa tysiące ofiar. Przez cieśninę Ormuz przechodzi zwykle około jednej piątej światowych dostaw ropy i LNG. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że dalsza eskalacja jest dużym zagrożeniem dla światowej gospodarki.





