Były przewodniczący Izby Reprezentantów Illinois, Michael Madigan, skazany za korupcję od sześciu miesięcy odbywa już karę w więzieniu federalnym w Wirginii Zachodniej. Tymczasem w czwartek zespół jego prawników przedstawił w sądzie argumenty, uzasadniające uchylenie wyroku skazującego tego przez lata wpływowego polityka partii demokratycznej w Illinois. Został on skazany na 7,5 roku więzienia za łapownictwo oraz inne przestępstwa korupcyjne.
Przemawiając przed panelem sędziowskim Sądu Apelacyjnego 7. Okręgu, adwokatka Amy Saharia stwierdziła, że główna teza prawna prokuratorów federalnych – zakładająca, iż Madigan oraz spółka energetyczna Commonwealth Edison (ComEd) przez osiem lat, począwszy od roku 2011, utrzymywali wzajemną relację korupcyjną opartą na zasadzie „coś za coś” (quid pro quo) – jest fundamentalnie wadliwa. „Domniemane» coś« w tej wymianie jest zdecydowanie zbyt niejasne” – powiedziała sędziom Saharia. Prokuratorzy federalni wielokrotnie powtarzali ławie przysięgłych – podczas trwającego cztery miesiące procesu Madigana, który zakończył się w zeszłym roku – że były przewodniczący Izby Reprezentantów Illinois czerpał z ComEd „strumień korzyści”, polegający w szczególności na zatrudnianiu jego politycznych sojuszników, w zamian za podejmowanie przez niego „działań urzędowych” na rzecz tej spółki w Springfield. Saharia skupiła się jednak na argumencie, który obrońcy podnosili w trakcie procesu równie często: że pomimo setek godzin podsłuchanych rozmów telefonicznych, setek innych dowodów oraz zeznań dziesiątek świadków, prokuratura nigdy nie przedstawiła dowodów na istnienie porozumienia „quid pro quo”. Ponadto dowody i zeznania często wskazywały na to, że Madigan blokował w Springfield agendę legislacyjną ComEd-u, podczas gdy jego zastępcy – w toku trwających miesiącami negocjacji – stopniowo redukowali żądania spółki przed przyjęciem kluczowych ustaw z zakresu energetyki w latach 2011, 2013 i 2016. Adwokatka przypomniała również składowi sędziowskiemu Sądu Apelacyjnego, że teoria prokuratury dotycząca „rzekomych korzyści”, z których – zdaniem oskarżycieli – miał czerpać Madigan, „daleko wykraczała poza ramy typowej sprawy o przekupstwo”.





