Chicagowscy radni przegłosowali we wtorek zapis, zgodnie z którym wszelkie przyszłe plany zaciągnięcia pożyczki będą wymagały zgody co najmniej 30 członków Rady Miasta, co ma na celu utrudnienie powiększania ogromnego zadłużenia miasta. Burmistrz Brandon Johnson nie wykluczył zawetowania tej uchwały.
Ponieważ spłaty zadłużenia i zobowiązania emerytalne wobec pracowników miejskich stanowią około 40% rocznego budżetu operacyjnego Chicago, zwolennicy podwyższenia progu niezbędnego do zaciągnięcia kolejnych pożyczek – z dotychczasowej zwykłej większości 26 głosów – argumentowali, że dzięki temu Rada Miasta zyska większą niezależność od burmistrza. „Ta uchwała dotyczy rozsądnej polityki i działania w najlepszym interesie naszych mieszkańców” – powiedział radny Marty Quinn reprezentujący okręg 13. A zarazem główny autor uchwały zatwierdzonej we wtorek. „Wymóg trzech piątych głosów zamiast zwykłej większości pozwala na uwzględnienie większej liczby opinii przy rozpatrywaniu kluczowych kwestii, takich jak przyszły stan zdrowia mieszkańców Chicago” – argumentował. Quinn zwrócił uwagę, że Zgromadzenie Ogólne Illinois już teraz wymaga większości trzech piątych głosów zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie, aby uchwalić wszelkie akty prawne dotyczące zadłużenia. Jednak wynik głosowania Rady Miasta (32 do 15) w sprawie podwyższenia progu zaciągania pożyczek przez władze miejskie był o trzy głosy niższy od 34 głosów potrzebnych do przełamania ewentualnego weta burmistrza. Radny Bill Conway z 34. okręgu, bankier inwestycyjny, argumentował, że zadłużenie miasta „jest tak naprawdę cichym zabójcą naszego budżetu” i że Rada Miasta musi podnieść próg, aby nie zwiększać jeszcze bardziej istniejącego zadłużenia. Po głosowaniu burmistrz Johnson odmówił odpowiedzi na pytanie, czy zawetuje tę uchwałę, ale stwierdził, że podniesienie progu zaciągania pożyczek nie jest skutecznym sposobem na rozwój naszej gospodarki. „Ostatnią rzeczą, jakiej ludzie pragną, jest to, by władze miasta same stawały sobie na drodze” – powiedział. Johnson argumentował, że emisja obligacji jest niezbędnym narzędziem służącym pobudzeniu rozwoju gospodarczego i budowie mieszkań po przystępnych cenach w od dawna zaniedbanych dzielnicach południowej i zachodniej części miasta. „Emisja obligacji jest od dawna stosowaną przez władze miejskie praktyką, pozwalającą reagować na zmieniające się potrzeby mieszkańców Chicago” – zaznaczył Johnson. Zapytany, czy zawetuje tę uchwałę, Johnson odpowiedział jedynie: „Podejmę decyzję, która przyniesie korzyści właśnie tym osobom, które potrzebują tego rodzaju inwestycji”. Burmistrz musi zgłosić ewentualne weto wobec tej uchwały przed kolejnym zwyczajnym posiedzeniem Rady Miasta, które odbędzie się 14 października.





