Miasteczko w rejonie Chicago znalazło się wśród najgorszych w Stanach Zjednoczonych obszarów dotkniętych tzw. „syndromem wypalenia” wśród osób dojeżdżających do pracy. Mowa o Naperville.
Organizacja „A Mission for Michael”, zajmująca się leczeniem zaburzeń psychicznych, przeprowadziła ankietę wśród kierowców w całym kraju, aby zidentyfikować trasy dojazdów do pracy związane z wypaleniem zawodowym. W badaniu uwzględniono korki, roboty drogowe oraz czas poświęcany na dojazd do pracy i powrót z niej. „Dojazd z Naperville do Chicago zmienia wszystko wokół – poranki kończą się wcześnie, a wieczory nadchodzą, gdy jesteśmy już na wpół wyczerpani” – stwierdzono w opisie rankingu. „Czas, który pozostaje na życie osobiste, wydaje się raczej pożyczony niż zasłużony. Napięcie nie narasta w jednym dramatycznym momencie, ale wkrada się dzień po dniu. Dla wielu osób tutaj wyłączenie się z pracy wydaje się luksusem, na który harmonogram nie pozwala” – dodano w podsumowaniu. Na pierwszym miejscu miasteczek z „syndromem wypalenia” w rejonie dużych metropolii jest Palmdale,, znajdujące się w obszarze Los Angeles w Kalifornii, na drugim White Plains – Nowy Jork, na trzecim Tracy – San Francisco także Kalifornia, na czwartym Homestead – Miami na Florydzie, na piątym Temecula w rejonie metropolii San Diego w Kalifornii, na szóstym Tacoma – Seattle w stanie Waszyngton, na siódmym Sandy Springs – Atlanta w Georgii, na ósmym Frederick – Bethesda/ DC Metro w Maryland, na dziewiątym Katy w rejonie metropolii Houston w Teksasie i na dziesiątym Naperville – Chicago w Illinois.





