Lipiec okazał się najgorętszym miesiącem w historii w kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych. Temperatury pobiły rekord ustanowiony jeszcze w czasach wielkich burz pyłowych lat 30. XX wieku.
Dla dziesiątek milionów Amerykanów pora roku, która dotąd kojarzyła się z wyjazdami i wypoczynkiem, coraz częściej staje się czymś, przed czym chcą uciec. W Teksasie odnotowano drugą w ciągu zaledwie roku powódź o skali zdarzającej się raz na tysiąc lat. W Indianie położonej poza tak zwaną Aleją Tornad wystąpiła rekordowa liczba 77 trąb powietrznych, a przez całe lato panował tam upał. Lipcowe wysokie temperatury, wielomiesięczna susza i silny wiatr podsyciły pożar w Spokane w stanie Waszyngton, wywołany jak podejrzewają służby przez podpalacza. Według amerykańskich synoptyków fale upałów występują obecnie trzy razy częściej niż w latach 60. XX wieku. „Lato 2026 roku to kolejny etap przekształcania się naszego świata w planetę cieplejszą i bardziej niebezpieczną o jakiej od dziesięcioleci mówią nam klimatolodzy. Tworzymy zupełnie inny świat. Musimy o tym pamiętać i przystosować się do tych nowych realiów” – pisze stacja CBS News.





