Kilkanaście postrzelonych osób, kolejne zgromadzenie nastolatków i pięciu policjantów rannych – to dotychczasowy bilans świątecznego weekendu Memorial Day w Chicago. Pięciu policjantów odniosło obrażenia po tym, jak 18-letni kierowca wjechał w tłum w pobliżu skrzyżowania Loomis i Roosevelt w zachodniej dzielnicy.
Kierowcę zatrzymano. W samochodzie znaleziono broń. W dzielnicy Little Village czterech nastolatków w wieku od 14 do 18 lat zostało rannych w strzelaninie. Poszkodowanych zabrano do szpitala. Lekarze określili ich stan jako dobry. Zdarzenia miały miejsce po ogłoszeniu pod koniec ubiegłego tygodnia letniego planu bezpieczeństwa przez burmistrza Brandona Johnsona i nadkomisarza departamentu policji Chicago, Larry’ego Snellinga. Zapowiedzieli oni zwiększenie patroli zwłaszcza w centrum Chicago i nad jeziorem Michigan. W niedzielę w nocy przy skrzyżowaniu ulic Loomis i Roosevelt zgromadziły się setki młodych osób, blokując ruch uliczny. Policja rozpoczęła rozpraszanie tłumu, a tuż przed godziną 3 w nocy gdy nagle samochód wjechał w tłum, potrącając pięciu policjantów, po czym uderzył w radiowóz, słup i ogrodzenie. Kierowcę aresztowano a policjantów przewieziono do szpitala. Są w stabilnym stanie. Poproszony o komentarz do tego zdarzenia burmistrz Johnson zaznaczył, że rodzice powinni wiedzieć, gdzie przebywają ich dzieci. Przewodniczący związku zawodowego policjantów, John Catanzara, stwierdził, że władze muszą podjąć więcej działań w celu ochrony funkcjonariuszy. Dodał, że pięciu policjantów potrąconych przez ten samochód ma szczęście, że żyje. „Samochód jest śmiercionośną bronią. Policjanci mogli strzelać do tego pojazdu, ale tego nie zrobili. Być może powinni byli to zrobić”- dodał Catanzara.





