Sejm rozpoczął pracę nad obywatelskim projektem ustawy, który ma na celu ochronę dzieci przed seksualizacją. Przewiduje on m. in. zwiększenie uprawnień rodziców do kontroli nad treściami przekazywanymi w szkołach. W pierwszym czytaniu poparcie dla projektu wyraził klub Prawa i Sprawiedliwości.
Posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka mówiła, że w szkołach prawo do nauczania dzieci przysługuje jedynie nauczycielom. Podkreśliła, że tylko oni są do tego dobrze przygotowani. Dodała, że ról tych zarówno w obszarze wychowania, jak i nauczania nie mogą wziąć na siebie inne osoby. Zdaniem opozycji projekt nie powinien być traktowany jako obywatelski, ponieważ był promowany przez polityków PiS, a wnioskodawca jest radną tej partii. Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej próbowała przekonywać, że najlepszą drogą do zapobieżenia seksualizacji dzieci jest rzetelna edukacja seksualna. Dodała, że powinna być ona obecna w każdej szkole. W jej ocenie projekt, nad którym pracuje Sejm, zabroni edukacji seksualnej w polskich szkołach. Zdaniem wicerzecznik PiS Urszuli Ruseckiej argumenty przytaczane przez opozycję świadczą o nieznajomości projektu. Podkreśliła, że wychodzi on naprzeciw tysiącom rodziców, którzy chcą zadbać o prawo do sprawdzania i kontrolowania treści, jakie są przekazywane ich dzieciom w szkołach. Projekt przewiduje m. in. wyłączenie możliwości działania stowarzyszeń i organizacji, które chcą na terenie przedszkoli i szkół podstawowych „promować zagadnienia związane z seksualizacją dzieci”. Projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Chrońmy dzieci” został złożony w Sejmie 19 lipca.





