Szef World Central Kitchen zapewnia o przekazaniu informacji o swojej działalności izraelskiej armii

3 kwietnia 2024

Jasno komunikowaliśmy nasze działania izraelskiej armii – powiedział szef World Central Kitchen José Andrés, odnosząc się do izraelskiego ataku na konwój humanitarny tej organizacji w Strefie Gazy. Zginęło w nim siedmioro wolontariuszy, w tym Polak.

W wywiadzie dla agencji Reuters José Andrés podkreślił, że Izrael atakował ich „systematycznie, samochód po samochodzie”. „To nie była pechowa sytuacja, zrzucenie bomby w niewłaściwym miejscu” – mówił. Szef World Central Kitchen dodał, że nawet gdyby wolontariusze nie działali w porozumieniu z armią Izraela, to żaden demokratyczny kraj i żadna armia nie może atakować ludności cywilnej i pracowników humanitarnych. „Za heroiczną pracę w tak trudnych warunkach” podziękował José Andrésowi w rozmowie telefonicznej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. „Musimy dowiedzieć się wszystkiego o okolicznościach tego zdarzenia. Jeśli Izrael umyślnie zaatakował konwój humanitarny, to rodzinom ofiar należą się przeprosiny i odszkodowanie” – podkreślił szef polskiej dyplomacji. Ciała sześciu obcokrajowców, pracowników World Central Kitchen zabitych w Strefie Gazy, zostały przewiezione do Egiptu przez przejście graniczne w Rafah. Zostały przekazane przedstawicielom krajów, z których pochodziły ofiary. W kolejnym kroku zostaną przetransportowane do Kairu. Jedna osoba to Palestyńczyk. W oświadczeniu wydanym przez World Central Kitchen napisano, że konwój humanitarny został zaatakowany pomimo tego, że był oznakowany logo organizacji niosącej pomoc Palestyńczykom. Według źródeł medycznych uczestnicy konwoju mieli również na sobie kamizelki ochronne z logo World Central Kitchen. Organizacja po ataku natychmiast wstrzymała swoje działania pomocowe w Strefie Gazy. Taką samą decyzję podjęła współpracująca z World Central Kitchen organizacja Anera. Obie te grupy dostarczały tygodniowo około dwóch milionów posiłków do ogarniętej wojną i głodem Strefy Gazy.

PARTNERZY