Tajne przesłuchanie Michała Wosia przed komisją śledczą ds. Pegasusa

9 kwietnia 2024

Pytania, na które zabrakło odpowiedzi, zostaną postawione jeszcze raz. Tak członkowie komisji śledczej badającej aferę Pegasusa mówili przed rozpoczęciem przesłuchania Michała Wosia w trybie niejawnym.

Były wiceminister sprawiedliwości był już przesłuchiwany na posiedzeniu jawnym. Mówił, że zakup oprogramowania Pegasus był zgodny z prawem. Jednak wchodzący na posiedzenie komisji posłowie większości rządowej uważają, że świadek zasłaniał się tajemnicą państwową. „Mam nadzieję, że pan poseł Michał Woś nie będzie zasłaniał się niepamięcią, nie będzie mataczył, nie będzie doprowadzał do sytuacji, w której będzie unikał odpowiedzi na pytania” – mówiła przewodnicząca komisji Magdalena Sroka z Trzeciej Drogi – Polski 2050. Zaznaczyła, że na posiedzeniu zamkniętym świadek może mówić o wszystkich sprawach objętych tajemnicą. Członek komisji poseł Tomasz Trela z Nowej Lewicy powiedział, że świadek nie chciał odpowiadać na posiedzeniu jawnym między innymi, kto opiniował zakup Pegasusa, ale też odbiór tego oprogramowania. Poseł wskazał na dokument mówiący, że to Michał Woś dokonał tego odebrania i rozliczył dotację celową. Dodał, że również do tej kwestii były wiceminister nie chciał się odnieść na posiedzeniu jawnym. Wchodząc na przesłuchanie, Michał Woś powiedział, że odpowiadał na wszystkie pytania i zarzuty wobec niego są bezpodstawne. „Nie, bzdura. Niech sobie każdy zobaczy, bardzo szeroka moja wypowiedź w ramach zdania wstępnego, a następnie wiele godzin udzielania mnóstwa informacji” – tłumaczył poseł Suwerennej Polski. Dodał, że mówił wyraźnie, że zakup oprogramowania do zwalczania przestępczości był legalny, a opinia publiczna może to ocenić. Z dokumentów przedstawionych komisji wynika, że proces zakupu oprogramowania Pegasus ówczesny rząd rozpoczął w 2017 roku. Wówczas z Funduszu Sprawiedliwości na konto CBA przekazano w dwóch transzach ponad 25 milionów złotych.

PARTNERZY