Rozejm w Iranie wciąż wisi na włosku. Po tym, jak wczoraj prezydent Donald Trump zagroził „wielkim uderzeniem”, jeśli Iran nie podpisze szybko narzuconych przez Amerykanów warunków pokojowych, Irańczycy odpowiedzieli groźbami.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi powiedział, że Teheran wyciągnął wnioski z dotychczasowych działań wojennych, a nowo zdobyta wiedza wojskowa spowoduje, że „powrót do wojny przyniesie ze sobą o wiele więcej niespodzianek”. W podobny sposób wypowiadał się też rzecznik irańskiej armii. Irańczycy zorientowali się, jak wielkim znaczeniem dla świata jest cieśnina Ormuz. Jak przyznał niedawno Mohamad Mokhber, wpływowy doradca zabitego ajatollacha Alego Chameneiego, to „błogosławieństwo” dające możliwość gospodarczego wpływu na losy świata na poziomie podobnym do posiadania broni atomowej. Spekuluje się, że Irańczycy mogą chcieć wykorzystać fakt, że po dnie cieśniny Ormuz biegną kable światłowodowe obsługujące internet w całym rejonie Zatoki Perskiej oraz łączące internetowo Indie i Azję Południowo-Wschodnią z Europą. Od kilku dni trwa w Iranie dyskusja – również w irańskim parlamencie – o nałożeniu opłat na duże firmy technologiczne, takie jak Google, Meta czy Microsoft.





