W odpowiedzi na krytykę Białego Domu amerykański tygodnik „The Atlantic” opublikował kolejne szczegóły rozmowy wysokich rangą urzędników administracji Donalda Trumpa na czacie w aplikacji Signal. Chodzi o grupę, do której przypadkowo dodano redaktora naczelnego pisma, Jeffrey’a Goldberga.
Z opublikowanych wiadomości wynika, że sekretarz obrony USA Pete Hegseth udostępnił na czacie harmonogram ataku powietrznego na cele w Jemenie – na dwie godziny przed jego rozpoczęciem. Administracja prezydenta Trumpa odpierała wcześniej zarzuty, twierdząc, że w wiadomościach nie przekazywano żadnych tajnych informacji. „Nikt nie pisał o planach wojennych” – mówił w poniedziałek Hegseth. Podobne stanowisko wyrazili podczas przesłuchań w Senacie dyrektor CIA John Ratcliffe i doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego USA Tulsi Gabbard. Prezydent Trump oświadczył, że „nie były to informacje niejawne”. Po tych wypowiedziach „The Atlantic” zdecydował się ujawnić dziś całą konwersację. W artykule podkreślono, że dotychczas celowo nie publikowano szczegółów dotyczących użytej broni i czasu ataku na pozycje w Jemenie. Jeffrey Goldberg uznał jednak, że „skoro przedstawiciele administracji Trumpa twierdzą, że nic poufnego nie padło, opinia publiczna powinna mieć możliwość samodzielnej oceny”. Z udostępnionych wiadomości wynika, że 15 marca, na kilkadziesiąt minut przed pierwszymi nalotami na Jemen, Pete Hegseth pisał m.in.: „1215et: START F-18 (pakiet pierwszego uderzenia)” oraz „1415: „Drony uderzeniowe nacelowane (TO WŁAŚNIE WTEDY NA PEWNO SPADNĄ PIERWSZE BOMBY)”. Wymieniano również informacje wywiadowcze i wskazano moment rozpoznania i eliminacji jednego z liderów Huti. Wiceprezydent JD Vance oraz dyrektor CIA komentowali akcję, wysyłając m.in. emoji flagi USA i ognia. Biały Dom potwierdził autentyczność wiadomości. Rzeczniczka Karoline Leavitt wskazała jednak, że mimo braku klauzuli „ściśle tajne”, czat miał charakter „wewnętrzny i poufny”. Eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają, że korzystanie z nieszyfrowanych komunikatorów w tego typu rozmowach naraża życie żołnierzy. Gdyby informacje trafiły do wrogich sił – Huti lub obcego wywiadu – skutki dla amerykańskich pilotów mogłyby być katastrofalne. Nie wiadomo, w jaki sposób numer telefonu Goldberga znalazł się w grupie. Doradca ds. bezpieczeństwa Mike Waltz, który założył czat, twierdzi, że „bada, jak do tego doszło” jednocześnie podkreślając, że nie zna dziennikarza i nie miał do niego numeru.





