Wykorzystanie zysków – tak, konfiskata – nie. Unijni przywódcy podzielni w sprawie tego, w jakim stopniu Unia Europejska powinna wykorzystać zamrożone rosyjskie aktywa we wspieraniu Ukrainy.
Podczas trwającego szczytu w Brukseli omówiona została propozycja, by na dozbrajanie i odbudowę Ukrainy przeznaczyć zyski z zamrożonych aktywów. To, według różnych szacunków, od trzech do pięciu miliardów euro. W tej sprawie jest zgoda większości liderów i pierwsza transza, w wysokości miliarda euro, może zostać przekazana jeszcze przed pierwszym lipca – poinformowała w nocy szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. „To zależy od nas, to w naszych rękach. Jak będziemy szybcy, latem będą konkretne działania” – powiedziała. Według między innymi Polski i krajów bałtyckich to dobry pierwszy krok – państwa te naciskają jednak na to, by zrobić więcej. Apelują, by wykorzystać nie tylko zyski, ale też same aktywa. Premier Donald Tusk apelował o to podczas ostatnich rozmów z europejskimi przywódcami: „Możemy od ręki uruchomić 300 miliardów dolarów rosyjskich aktywów zamrożonych w bankach europejskich, amerykańskich, japońskich, na rzecz wsparcia Ukrainy, odbudowy Ukrainy. Jedną decyzją można by rozwiązać przynajmniej aspekt finansowy pomocy dla Ukrainy” – powiedział szef polskiego rządu. Na konfiskatę rosyjskich aktywów nie zgadza się jednak cześć zachodnich przywódców. Szef irlandzkiego rządu Leo Varadkar przekonywał dziś, że byłoby złamanie zasad wolnego rynku. „Konfiskata aktywów, bez jakiegoś rodzaju procesu prawnego, byłaby poważną sprawą. Prawdopodobnie nie byłoby to dobre rozwiązanie w świecie, który powinien opierać o międzynarodowe prawo” – podkreślił premier Irlandii. Zyski z zamrożonych rosyjskich aktywów w dziewięćdziesięciu procentach mają trafić na dozbrajanie Ukrainy, a w pozostałej części – na odbudowę tego kraju.





