W czwartek w ponad 1600 miastach w całych Stanach Zjednoczonych odbyły się protesty przeciwko wywołującej coraz większy sprzeciw polityce prezydenta Donalda Trumpa. Uczestnicy protestów wyrażali obawy wobec akcji masowych deportacji oraz cięć w Medicaid i innych programach pomocy społecznej dla najbardziej potrzebujących Amerykanów.
Chicago zostało wyznaczone jako miasto flagowe dla tego, co uczestnicy nazwali narodowym dniem działania. Setki osób zgromadziły się na Daley Plaza w centrum miast, aby wziąć udział w zaplanowanym proteście upamiętniającym zmarłego działacza ruchu na rzecz praw obywatelskich Johna Lewisa w piątą rocznicę jego śmierci. Pod hasłem „Good Trouble Lives On” (Dobre kłopoty trwają) w całym kraju odbyły się protesty na ulicach, przed sądami i w innych miejscach publicznych, a organizatorzy apelowali o pokojowy przebieg akcji. „Przechodzimy przez jeden z najbardziej przerażających momentów w historii naszego kraju” – powiedziała podczas konferencji prasowej Lisa Gilbert, współprzewodnicząca organizacji Public Citizen. „Wszyscy zmagamy się z rosnącym autorytaryzmem i bezprawiem w federalnej administracji podczas gdy prawa, wolności i oczekiwania związane z naszą demokracją są podważane”. – dodała. Public Citizen to organizacja non-profit, której misją jest przeciwstawianie się potędze korporacji. „Kongresman Lewis powiedział nam, że są chwile, kiedy musimy przeciwstawić się status quo i sprzeciwić się niesprawiedliwym prawom” – mówił do zebranych na Daley Plaza burmistrz Chicago Brandon Johnson. „I powiem wam, że ta chwila nadeszła właśnie teraz” – kontynuował. John Lewis po raz pierwszy został wybrany do Kongresu USA w 1986 roku. Zmarł w 2020 roku w wieku 80 lat po zdiagnozowaniu zaawansowanego raka trzustki. Był najmłodszym i ostatnim żyjącym członkiem grupy sześciu działaczy na rzecz praw obywatelskich, kierowanej przez pastora Martina Luthera Kinga Jr. W 1965 roku 25-letni Lewis poprowadził około 600 protestujących podczas krwawej niedzieli przez most Edmunda Pettusa w Selmie w Alabamie. Lewis został pobity przez policję i doznał rozległego urazu czaszki. W ciągu następnych paru dni King poprowadził kolejne marsze w stanie, a prezydent Lyndon Johnson naciskał na Kongres, aby uchwalił ustawę o rozszerzonych przywilejach wyborczych, która później stała się prawem.





