W Chicago odbyły się uroczystości pożegnalne pastora Jesse’ego Jacksona Sr. Aktywista, obrońca praw cywilnych, założyciel Koalicji Rainbow PUSH zmarł 17 lutego. Miał 84 lata.
W House of Hope w Chicago zebrało się 10 tysięcy ludzi. Wśród nich byli prezydenci Barack Obama, Bill Clinton, Joe Biden, była wiceprezydent Kamala Harris a także gubernator Illinois J.B. Pritzker i burmistrz Chicago Brandon Johnson oraz gubernator Kalifornii Gavin Newsom. „Utorował drogę dla tak wielu polityków, w tym dla młodego senatora stanowego Illinois, który dostał nominację partii demokratycznej na prezydenta” – powiedział Barack Obama. „Żyjemy w czasach, w których trudno jest mieć nadzieję. Każdego dnia budzimy się, aby zmierzyć się z kolejnym atakiem na nasze demokratyczne instytucje. Kolejnym ciosem dla idei praworządności, obrazą dobrego smaku. Każdego dnia budzimy się, aby zmierzyć się z rzeczami, które wydawały się niemożliwe. Każdego dnia ludzie na wysokich stanowiskach mówią nam, żebyśmy się nawzajem bali” – mówił Obama, odnosząc się do obecnych przywódców republikańskich w Waszyngtonie. „Ogromne zdolności wielebnego Jacksona ujawniły się już w młodym wieku, mimo że okoliczności sprzyjały hamowaniu jego rozwoju. Urodził się jako dziecko nieślubne nastoletniej matki i dorastał w atmosferze ucisku segregacji rasowej, ograniczonego dostępu do szkół, obiektów sportowych i kin, które były oddzielone i nierówne” – kontynuował Obama. Zaznaczył, że mimo tych przeciwności pastor Jesse Jackson był w stanie zrobić tak wiele i stać się wybitnym autorytetem dla wielu nie tylko polityków. „Nie traćcie nadziei. Nie poddawajcie się” – mówił z kolei były prezydent Joe Biden. „Jesse podtrzymywał w nas nadzieję przez całe swoje życie. My musimy kontynuować to dzieło dla naszych dzieci, ponieważ nic nie jest poza naszym zasięgiem, gdy działamy razem. Nic! Więc powstańcie! I dokończcie tę pracę” – mówił Biden. „Nie zawsze się zgadzaliśmy” – powiedział z kolei o swoich relacjach z Jacksonem Bill Clinton. „Ale powiem jedno: dzięki niemu stałem się lepszym prezydentem” – dodał. Clinton zaznaczył, że na pożegnanie pastora przybył bardziej jako jego przyjaciel a nie były prezydent.





