Buy nothing

8 maja 2015

Jest juz w pelni, a jego oficjalny start nastapil w piatek po Thanksgiving. Chodzi rzecz jasna o sezon zakupów swiatecznych. W porównaniu z Bozym Narodzeniem zadne inne swieto nie jest tak skomercjalizowane w Ameryce i na swiecie. A poniewaz grubo ponad polowa gospodarki amerykanskiej jest uzalezoniona od rynku konsumenckiego, to kupno czegokolwiek jest niemalze czynem patriotycznym, bo napedza kolo zamachowe gospodarki. Tak przynajmniej twierdzi wiekszosc ekonomistów, promujac tym samym zapal w nabywaniu dóbr konsumenckich – shop till you drop – czyli kupuj do upadlego. Ale czy te wzmozone zakupy, swiateczne podarunki, prezenty i prezenciki maja sens, skoro kupujemy rzeczy niekiedy zupelnie niepotrzebne, za male, za duze, niegustowne. Od kilku lat w Stanach Zjednoczonych, a takze w szeregu krajów, w tym równiez w Polsce dziala ruch pod nazwa Buy Nothing – nie kupuj niczego, tlumaczony takze jako dzien bez zakupów i bedacy zupelnym przeciwienstwem goraczki zakupów. Buy Nothing przypada w Europie w ostatnia sobote listopada, a w USA w piatek po Swiecie Dziekczynienia. Buy Nothing nie dotyczy wylacznie jednego dnia – to wyraz protestu przeciwko zbednym zakupom i nadmiernej konsumpcji dóbr w krajach rozwinietych. Obchodzi sie go w bardzo prosty sposób – powstrzymujac sie od dokonywania jakichkolwiek zakupów. Zamiast tego proponuje sie uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych, spedzanie czasu z rodzina, aktywny wypoczynek – majace sluzyc umacnianiu wiezi spolecznych. Buy Nothing Day zostal ustanowiony na poczatku lat 90. w Stanach Zjednoczonych. Jest jednym z przejawów czestych ostatnio dzialan antyglobalistycznych. W Polsce po raz pierwszy Dzien Bez Zakupów odbyl sie w 2003 roku. Ruch ten sie rozwija, a jego sztandarowa wykladnia ma szanse byc opublikowana ostatnio ksiazka wykladowcy biznesu na Uniwersytecie Pensylwanii prof. Joela Wolfdogela zatytulowana po prostu: Dlaczego nie powinnismy kupowac swiatecznych prezentów?. Ta krótka i dosadna ksiazeczka traktuje o tym, jak nasza obsesja swiatecznych wydatków sprawia, ze kazdej zimy wyrzucamy w bloto 85 miliardów dol. Uwaza on, ze w swojej obsesji na punkcie prezentów przypominamy narkomanów. Waldfogel twierdzi, ze kazdy nietrafiony prezent to strata pieniedzy. Kiedy kupujemy dla siebie, mozemy miec pewnosc, ze zwróci sie kazdy dolar – wybieramy bowiem to, co naprawde jest nam potrzebne. Autor porównuje Mikolaja do dilera, który sprzedajac narkotyki doprowadza do ruiny finansowej spoleczenstwa na calym swiecie. To co dla innych jest wzruszajacym przykladem dzielenia sie, z punktu widzenia ekonomisty jest wielka i zorganizowana instytucja marnotrawstwa, ukryta pod plaszczykiem cieplych wspomnien z dziecinstwa.

PARTNERZY

single.php