Początek września na Korsyce nigdy nie był taki upalny, jak tym razem. Ponad 20 stopni w nocy, ponad 30 w dzień. Ale ciągle jest tam pięknie i smacznie. Pięknie jak zwykle, a smacznie, bo głównie jadłem ryby. Dorada tam jest inna, niż ta, którą można kupić u nas. Wygląda trochę, jak karmazyn – też zresztą pyszny. Poza tym jak zwykle dorsz… Pizza też smaczna, zwłaszcza reine w Erbalundze. Pewnie dużo robi dobra oliwa. Zapas kupiłem do pomidorów krajowych. Białe wino, tam razem najchętniej Patrimonio, najstarsza i najbardziej prestiżowa apelacja winiarska na Korsyce. Moja Korsyka 2026 to Ajaccio, Porto, Calvi, Bastia i Erbalunga. No i wszystko po drodze, między innymi zjawiskowe Calanques de Piana. Przestałem już liczyć, który raz tam poleciałem. Pierwszy był w 1991 roku. Tam się dowiedziałem, że zmarł Freddie Mercury. Tam kupiłem wiele francuskich płyt. Wtedy, gdy jeszcze zachłannie kupowałem CD. Dziś jest dokładnie 50 lat od powstania grupy U2. „Silencio” na singlu zapowiadającym nowy album jest moim zdaniem OK. Jesienny wysyp polskich płyt trwa. Rojek, Mrozu, Herbut, Grosiak… Będzie czego słuchać! Pozdrowienia… 25 września 2026





