W ostatnich latach ubiegłego wieku byliśmy w naszej Ameryce rozdarci przed wyborem: wrócę czy zostanę… Powrót do Polski nie był szczytem marzeń ani łatwizny. Przysłowiowe zapuszczanie korzeni w Ameryce, adaptacja, zrozumienie fenomenu tego kraju i ludzi, to proces dłuższy nawet dla tak zdolnych turystów, jak MY! Dlaczego „turystów”?
W niektórych kręgach tak określano przybyszów z wizą, udzieloną na pewien czas. Jeśli upłynął czas pobytu „na wizie” pozostawał status „turysty”. Wiek 21. wiele zmienił; może poza tym, że, aby żyć trzeba pracować. Prace wykonywane w amerykanskim budownictwie, to wyzwania, nie żarty. Zimą pracujemy nie tylko pod dachem. Latem, gdy żar leje sie z nieba, praca przy pokryciach dachowych do najłatwiejszych nie należy. Przy pracach usługowych w restauracjach, w serwisach sprzątających, w sklepach, regularne, wielogodzinne zajęcia lubią dokuczać nie tylko bólem pleców. Nie są to wszystkie prace naszych rodaków i nie wszystkie zawody, które wykonujemy w Wietrznym Mieście. Jeśli jednak zarobkujemy kosztem własnego zdrowia, to wcześniej czy później przyjdzie skorzystać z pomocy amerykańskiej medycyny. Unikanie kontroli zdrowia, utrata sił, chroniczne bóle, inne symptomy, łagodzone domowymi sposobami, wskazują, że niechybnie trzeba poddać się konsultacji lekarskiej. Leczenie zaniedbań bywa kosztowne. Pojawia się strach przed zapłatą za szpital, za naprawę uzębienia, wzroku, za specjalistyczne badania, umożliwiające diagnozę, a w końcu za zabiegi, bez których żadna terapia obejść się nie może. Wreszcie na pogotowiu można usłyszeć: „Ameryka jest dla byka”. Oczywiście nie jest tajemnicą, że podejmowalismy różne wyczerpujące zajęcia, których nikt inny podjąć nie chciał. Czy opłata za te prace była lub jest adekwatna do nakładu sił? Gdyby tak było, tubylcy nie unikaliby tych zajęć. Po latach, młode pokolenie, następcy naszych rodaków przybywają do Ameryki zdecydowanie turystycznie, powody ekonomiczne nie są na pierwszym planie. Kto chce być bliżej rodziny, nie leci w daleki świat lecz zarabia w Europie. Dzięki zasobom finansowym, zgromadzonym przez rodziców w tej naszej Ameryce, dzieciom, wnukom łatwiej zdobyć dobrze płatną pracę, o wiele łatwiej ruszyć w świat. Na wycieczkę, relaks, po zabawę. Ostatnio popularne są wyjazdy naszych rodaków do hiszpańskiej Pampeluny, aby wziąć udział w gonitwie byków. Byk, symbol siły, determinacji, odwagi i… podziwu! Czy tylko Ameryka jest dla byka?