Rząd reaguje na wyjazd sędziego Tomasza Szmydta na Białoruś

7 maja 2024

Premier Donald Tusk zwołał na jutro posiedzenie Kolegium do Spraw Służb Specjalnych, które zajmie się domniemanymi wpływami rosyjskimi i białoruskimi w polskim aparacie władzy w poprzednich latach. Stało się to po wyjeździe sędziego Tomasza Szmydta na Białoruś i jego prośbie o udzielenie mu w tym kraju azylu politycznego. Wcześniej Kancelaria Prezesa Rady Ministrów poinformowała, że działania agencji śledczych wykazały nasilenie działań rosyjskich i białoruskich na terenie kraju.

„Wiele z tych działań doprowadziło do zatrzymań i aresztowań. Istnieje podejrzenie, że osoby związane z tymi incydentami mogły przekazywać poufne informacje” – poinformowała KPRM. Szef Kancelarii Jan Grabiec podkreślił, że Polska od dłuższego czasu znajduje się w kręgu zainteresowania służb wywiadowczych, szczególnie ze względu na sytuację na wschodniej granicy kraju. Premier Donald Tusk zapowiedział przekazanie informacji na ten temat 10 maja. KPRM zapowiedziała podjęcie skoordynowanych akcji w kraju oraz na poziomie międzynarodowym. Zwrócono uwagę, że społeczeństwo powinno być świadome zagrożeń dla państwa i ze zrozumieniem wspierało działania rządu. Donald Tusk powiedział, że sytuacja jest bezprecedensowa oraz, że odebrał raport służb,a sprawa dotyczy kilku ostatnich lat. Przyznał również, że sędzia Tomasz Szmydt w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie miał dostęp do dokumentów niejawnych. Portal Onet, powołując się na nieoficjalne informacje z rządu i służb, poinformował, że sędzia Tomasz Szmydt był od dłuższego czasu rozpracowywany przez ABW i kontrwywiad. Związki zbiegłego na Białoruś sędziego z tamtejszymi i rosyjskimi służbami mają sięgać nawet kilku lat wstecz. Śledztwo Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wobec Tomasza Szmydta miało trwać od kilku miesięcy, a kontrwywiad rzekomo przygotowywał się do jego zatrzymania za szpiegostwo na rzecz obcego państwa. Ucieczka sędziego jest powodem trwającej w ABW kontroli, którą zlecił premier Donald Tusk. Jej celem jest ustalenie zakresu informacji niejawnych, do których dostęp miał Tomasz Szmydt jako sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, oraz w jaki sposób doszło do jego niekontrolowanego wyjazdu z Polski. Informatorzy Onetu powiedzieli, że sędzia miał dostęp do materiałów niejawnych, także kluczowych dla bezpieczeństwa państwa. Miał weryfikować wydawanie przez służby poświadczeń bezpieczeństwa w sprawach, w których ABW odmawiała komuś dostępu do informacji niejawnych. Oznaczałoby to, że musiał zapoznawać się z tymi dokumentami i znać powody, które decydowały o odmowie. W tym przypadku może chodzić o dokumenty oznaczone klauzulą tajności, również dotyczące NATO, Unii Europejskiej oraz Europejskiej Agencji Kosmicznej. Zdaniem Kamila Wnuka z Polski 2050 nominacja sędziowska dla Tomasza Szmydta dowodzi, że nasze służby nie działały tak jak trzeba. Jak mówił w Radiu Katowice należy wyciągnąć wnioski i naprawić błędy. Dodał, że klasa polityczna musi zachować jedność, a służby powinny ponownie zweryfikować urzędników i polityków. Prawo i Sprawiedliwość z kolei domaga się od rządu wyjaśnień w sprawie sędziego, który uciekł na Białoruś. Największa partia opozycyjna chce, aby temat ten stanął na posiedzeniu sejmowej komisji, zajmującej się służbami specjalnymi. Szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak zapowiedział, że posłowie ugrupowania złożą stosowny wniosek. „Żeby minister Siemoniak wyjaśnił, dlaczego służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo dopuściły do tego, żeby ten jegomość opuścił terytorium naszego kraju” – tłumaczył wiceprezes PiS. Wprowadzenie katalogu funkcjonariuszy publicznych, którzy będą podlegali specjalnym procedurom przy wyjazdach poza strefę Schengen i Unię Europejską. Takie rozwiązanie prawne proponuje Konfederacja. Jak tłumaczy poseł tej formacji Przemysław Wipler, takie powinny być konsekwencje ucieczki na Białoruś sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, Tomasza Szmydta. Polityk dodaje, że czasy są szczególne i powinniśmy dbać o bezpieczeństwo. „Mur na granicy z Białorusią powstał, żeby nielegalni imigranci nie przyjeżdżali do Polski, a my potrzebujemy muru prawnego, żeby polscy, ważni urzędnicy z ważnymi danymi nie wyjeżdżali do krajów nam wrogich” – powiedział Przemysław Wipler. Zdaniem posła, w katalogu powinny się znaleźć osoby z dostępem do informacji niejawnych w związku z wykonywaną pracą: w administracji publicznej, samorządowej, agencjach rządowych, spółkach skarbu państwa i w sądach. Wyjaśnił, że te osoby powinny podać służbom cel wyjazdu oraz powiedzieć, z kim zamierzają się spotykać. Były oficer kontrwywiadu cywilnego, pułkownik rezerwy Adam Jawor uważa, że trzeba pilnie zastanowić się nad zmianą przepisów dotyczą dostępu sędziów do informacji niejawnych. Oficer w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową przypomniał, że obecnie środowisko to z urzędu ma dostęp do informacji wrażliwych. Jego zdaniem przypadek warszawskiego sędziego, który poprosił o azyl na Białorusi, wskazuje, że trzeba szybko rozpocząć debatę na temat zmian w tym zakresie. Oficer dodał, że z jednej strony mamy zasadę niezawisłości sędziowskiej, z drugiej chodzi o bezpieczeństwo państwa. Trzeba rozważyć każdą z tych racji. Odnosząc się do sprawy sędziego Tomasza Szmydta oficer kontrwywiadu powiedział, że prawdopodobnie mamy tu do czynienia z zaplanowaną akcję białoruskich służb, które wykorzystały metodę wpływów. Nie jest to opisane w naszym prawodawstwie i na tej podstawie wyjątkowo trudno udowodnić komuś działanie na rzecz obcego wywiadu. „Możemy na tym etapie powiedzieć, że mamy bardzo duży problem i musimy poczekać na ustalenia służb.” – podkreślił pułkownik Jawor. Zaznaczył, że w przypadku sędziego na razie jest wiele niejasności. Wiadomo, że przedostał się na Białoruś z Turcji, więc musiał planować akcję. Z drugiej strony nie wiadomo, czy zostawił w kraju majątek, czy wszystko spieniężył. Zdaniem byłego oficera kontrwywiadu, bez względu na wątpliwości politycy powinni rozpocząć prace legislacyjne, które pozwolą wprowadzić osłonę kontrwywiadowczą dla zawodów sędziego czy lekarza. To środowisko, które ma dostęp nie tylko do informacji niejawnych, ale też wrażliwych – powiedział oficer. Naczelny Sąd Administracyjny poinformował o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego WSA w Warszawie Tomasza Szmydta. Sprawą zajmie się rzecznik dyscyplinarny Zdzisław Kostka. W komunikacie zamieszczonym na stronie NSA wyjaśniono, że chodzi o sprzeniewierzenie się ślubowaniu w zakresie wiernego służenia Rzeczypospolitej Polskiej. Dodano również, że najsurowszą karą przewidzianą dla sędziego za przewinienie dyscyplinarne jest kara złożenia z urzędu. Były sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego miał poprosić stronę białoruską o opiekę i ochronę. Tomasz Szmydt był jednym z bohaterów tak zwanej afery hejterskiej w ministerstwie sprawiedliwości. Sędzia przyznał się do udziału w atakowaniu w sieciach społecznościowych sędziów, sprzeciwiających się wprowadzaniu zmian w sądownictwie przez resort sprawiedliwości, kierowany wtedy przez Zbigniewa Ziobrę. W akcji miała brać też udział ówczesna żona sędziego Emilia Szmydt. Skruszony sędzia po ujawnieniu afery, za udział w której grozi mu odpowiedzialność karna, szeroko informował polską prasę o swoim zaangażowaniu.

PARTNERZY