W końcu XIX wieku staraniem Polonii wzniesiony został kościół św.Wojciecha w Wietrznym Mieście. Po 145 latach świątynia została zdesakralizowana a budynki wraz z gruntem przeznaczone do sprzedaży. Bój nie był realnie srogi ale konsekwencje utraty świątyni są ewidentne.
Nasza społeczność porzuca uroki życia w Wietrznym Mieście, a nawet wyprowadza się z Illinois. Przyczyn zamknięcia bram kościoła Św. Wojciecha jest więcej niż tylko brak rodaków do udziału w utrzymaniu realności i pielęgnowaniu sacrum. Do Wietrznego Miasta nie przybywają, jak przed laty, następcy rodaków z Polski, ani z innych stanów. Miejscowa ludność ma inne problemy, inne priorytety, często wyznaje inne wartości. Od wielu lat każdy wyznawca ma dostęp elektroniczny do udziału w modlitwie, nabożeństwie czy do innej posługi religijnej, jeśli tylko ma taką potrzebę. Hasła o zachowaniu tej świątyni jako obiektu sakralnego, wzniesionego z zasobów wdowiego grosza (centa) straciły moc. Decyzją odpowiedniej arcy-władzy kościół utracił swój sakralny charakter. Po roku 2019 obiekt na nieruchomości, wyposażony w wartościowe przedmioty stał się przedmiotem starania o przekształcenie go w zabytek. Ale zabytek też wymaga znacznych, finansowych nakładów. Dlatego obiekt ten nie ma większych szans na status zabytku. Korzystniejszą ekonomicznie okazała się decyzja o przejęciu go przez świecką firmę, za odpowiednią opłatą na rzecz właściciela nieruchomości (działek i stojących na nich budynków parafialnych). Przeciw takiemu rozwiązaniu protestowali wierni wyznawcy, gromadzili pieniądze, podejmowali różne formy protestu. Zebrane środki i projekty remontu, uznane zostały przez właściciela za niewystarczające. W wyniku osobistych protestów aresztowano w lipcu tego roku aktywną parafiankę, która traumę z powodu tej procedury przeżywa do dziś. Trwa wdrożenie nowych porządków, postępuje przekształcenie obiektu w centrum rozrywki dla mieszkańców Wietrznego Miasta. Wartościowe przedmioty wyposażenia kościoła św. Wojciecha jak rzeźby, witraże, obrazy, tablice i inne przedmioty kultu, zostały już zagospodarowane. Niektóre znajdują się w sąsiednim kościele św. Pawła. Od dawna wiadomo, że murów świątyń nie zdołają ocalić ich patroni ani najbardziej słuszne akcje zastępów wiernych wyznawców. To rachunek ekonomiczny wskazuje jak potężnym środkiem w dążeniu do celu jest pieniądz, konkretnie, dolar. Świątynia pod wezwaniem Św. Wojciecha powstała w roku 1874 z tzw. wdowich groszy. Datki pochodziły od naszych, niezamożnych rodaków, którzy pracowali w Wietrznym Mieście. Świątynia dla nich była miejscem kultu, wyrazem uznania wartości, które z sobą przywieźli, a to: Bóg. Honor i Ojczyzna. Po 100 latach byt świątyni stał się przedmiotem targów. I choć zmieniła się siła nabywcza tej samej waluty, to chętnych nie brak, aby się po nią schylić. Od 1974 roku, ze zmiennym skutkiem trwały przygotowania do zbycia świątyni. Czy to z powodu atrakcyjnego położenia kościoła w sercu Wietrznego Miasta, czy dlatego, że natura ludzka kumuluje coraz więcej wad?